Kolejny materiał cyklu dot. historii poznańskich strażaków pt. Lata siedemdziesiąte. Ofiarność i odwaga.

Poznańska Komenda Straży Pożarnych była wspierana przez zakładowe zawodowe straże pożarne i ochotnicze straże pożarne. Miasto Poznań szybko się rozwijało, a to powodowało wzrost zagrożeń i wymagało podejmowania działań w zakresie zapobiegania pożarom jak i doskonalenia systemu operacyjnego.

Szczególnego zabezpieczenia przeciwpożarowego i przygotowania do działań ratowniczych wymagały powstające budynki wysokie. Słynny poznański budynek „Okrąglak” był przedmiotem szczególnego zainteresowania poznańskich strażaków, którzy podejmowali działania dotyczące zapewnienia odpowiednich warunków ewakuacji.
W świadomości poznańskich strażaków zapisały się szczególnie lata siedemdziesiąte, a zwłaszcza 1972 r. W tym roku miały miejsce wybuch i pożar w zakładach ziemniaczanych w Luboniu oraz niezwykle groźny pożar w poznańskim Zakładzie Opon Samochodowych „Stomil”.
Przedstawiam teraz krótką relację dotyczącą wybuchu i pożaru w Luboniu, zamieszczoną w książce: Praca zbiorowa pod redakcją Macieja Schroedera, Romana Kaźmierczaka, Ryszarda Kamińskiego „ Generałowie polskiego pożarnictwa 1976 – 2012”, w części dotyczącej nadbryg. w st. spocz. Macieja Schroedera, str.100 ( 1 ).
Cytuję „ 22 lutego 1972 r. pełnił rutynową służbę oficera dyżurnego w Poznańskiej Komendzie Straży Pożarnych, gdy o 23.05 wpłynął meldunek o pożarze i wybuchu w zakładach ziemniaczanych w Luboniu. Jako podporucznik przeszedł tam prawdziwy chrzest bojowy. Hala leżała w gruzach, a część dachu i kilka wagonów towarowych – na dachu sąsiedniego budynku. Wszystko płonęło. W zawalonej hali uwięzionych zostało 29 osób. 13 z nich uratowano. Akcja trwała 80 godz. W marcu 1972 r. Rada Państwa odznaczyła Macieja Schroedera Medalem za Ofiarność i Odwagę w Obronie Życia i Mienia ( 1 ).”
Pożar w poznańskim Zakładzie Opon Samochodowych wybuchł 9 marca. O 21.05 mistrz oddziału walcowni zauważył wydobywające się z magazynu surowców kłęby dymu. Źródło pożaru znajdowało się w pomieszczeniu o powierzchni 1200 metrów kwadratowych w strefie magazynowej wypełnionej ok. 600 t kauczuku. Na miejsce pożaru wyjechała miejscowa Zakładowa Zawodowa Straż Pożarna i Zawodowa Straż Pożarna miasta Poznania. Przybyły także jednostki Szkoły Chorążych Pożarnictwa. Sytuacja była niezwykle trudna i dodatkowo dysponowano jednostki straży pożarnych z Kalisza oraz dziewięć jednostek zawodowych i ochotniczych zlokalizowanych najbliżej Poznania. Następnie zadysponowano dalsze 11 jednostek straży pożarnych z terenu województwa poznańskiego oraz poproszono o skierowanie do pomocy jednostek z odwodu centralnego, wyposażonych w ciężkie samochody gaśnicze. Równocześnie gromadzono zapasy środka pianotwórczego i motopomp o dużej wydajności. Na miejsce przybyła także jednostka Portu Lotniczego i z lotniska wojskowego ( 2 ).
Po północy dowództwo objął pułkownik Jerzy Fiedler – komendant wojewódzki straży pożarnych. Akcja trwa całą noc. Samochody ze środkiem pianotwórczym jechały z Warszawy, Wrocławia i Bydgoszczy. Pogoda była fatalna. Kierowcy wozów dokonywali cudów, żeby zdążyć, ponieważ na rano było zaplanowane generalne natarcie gaśnicze na pożar magazynu kauczuku w podziemiach gmachu. Pojawiły się wątpliwości czy nie ulegnie zawaleniu budynek. Działania prowadzono tuż przy zagrożonych ścianach. Min. znajdowała się tam drabina, na której „walczył” porucznik Maciej Schroeder ( do wykonania tego zadania zgłosił się na ochotnika, gdy dowódca ogłosił że potrzebuje do specjalnego zadania ochotników ). Pułkownik Fiedler widział, że budynek pękał wzdłuż fundamentów. Wydał rozkaz: -Wycofać ludzi i sprzęt. Węże zostawić. Osiem minut trwała ewakuacja. W dziewiątej minucie budynek zawalił się i przysypał gruzem miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą byli ludzie, samochody, pompy, drabiny. Słuszna decyzja ( 2 ).
Około 16 sytuacja pożarowa została opanowana i od tej chwili rozpoczęło się dogaszanie ( 2 ).
Zakład poniósł duże straty, ale na szczęście nikt nie zginął. Poznańskim strażakom pomagali koledzy strażacy z Wrocławia, Zielonej Góry, Szczecina, Torunia, Warszawy, Bydgoszczy, Legnicy i Łodzi ( 3 ).
Za okazaną pomoc ratowniczą jesteśmy wdzięczni.
Przedstawiam teraz wspomnienia Pana Czesława Wysockiego, naocznego świadka wydarzeń z 1972 roku, które są zaprezentowane w Przeglądzie Pożarniczym 6/2012 w wywiadzie pt.” To był czarny dzień” przeprowadzonym z Panem Czesławem Wysockim przez Panią Martę Małecką ( 2 ).
Cytuję wybrany fragment: „ To był późny wieczór. Spędzałem go w swoim mieszkaniu na osiedlu Rataje, niedaleko „Stomilu”. Odgłos syren wozów strażackich jadących na miejsce zdarzenia spowodował, że mieszkańcy wyszli z domów i podekscytowani relacjonowali, to, co się dzieje. Słyszałem komentarze: „Stomil się pali”. Poszedłem do zakładu, sprawdzić, co się dzieje. Jednak niewiele zobaczyłem, ponieważ jedyną wiodącą do niego ulicą Starołęcką ciągle jeździły wozy strażackie. A bezpośredniego dostępu do zakładu chroniła milicja. Przez całą noc słyszałem syreny nadjeżdżających wozów strażackich ( 2 ) ”
Kierujemy słowa uznania i szacunku dla strażaków, pracowników zakładów, wojska, przedstawicieli służb i instytucji biorących udział w przedstawionych akcjach ratowniczych.
W 1975 r. wprowadzono nowy podział administracyjny kraju i nową Ustawę o ochronie przeciwpożarowej. W czerwcu 1975 r. utworzono 49 nowych województw, w tym poznańskie ( 3 ).

Autor:
st. bryg. dr inż. Jerzy Ranecki zastępca komendanta miejskiego PSP w Poznaniu

Podczas opracowywania materiału korzystałem z poniższej literatury:
1. Praca zbiorowa pod redakcją:
Macieja Schroedera Romana Kaźmierczaka Ryszarda Kamińskiego „ Generałowie polskiego pożarnictwa 1976 – 2012”. Opracowanie redakcyjne: Dorota Krawczak, Opracowanie graficzne i projekt okładki: Sylwia Żelepin. Wydawca: Fundacja Edukacja i Technika Ratownictwa. Warszawa 2012.
2. Maciej Schroeder artykuł - Pożar w „ Stomilu”, Przegląd Pożarniczy 6/2012.
3. Andrzej Zarzycki „ Poznań. Dzieje walki z pożarami 1253 – 2008.” Wydanie Jubileuszowe Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Poznaniu. Wydawca: WYDAWNICTWO I DRUKARNIA UNI-DRUK s.j. Luboń, ul. Przemysłowa 13. Poznań 2009.

Fotografie: archiwum Komendy Głównej Straży Pożarnych, dzięki uprzejmości Pana nadbryg. w st. spocz. Macieja Schroedera.

Galeria: 
Kategoria: