40 lat temu w Poznaniu było bardzo blisko wielkiej katastrofy.

W książce pt. "Teoria i doświadczenie w ratownictwie" autorstwa M.
Schroedera można znaleźć ciekawy opis bardzo groźnej eksplozji blisko
40-to tonowej cysterny z ciekłym propanem, do której doszło w lipcu
1978 roku na szosie hiszpańskiego wybrzeża Morza Śródziemnego. Fala
ognia przetoczyła się przez pobliskie pole campingowe. Na miejscu
zginęło 100 osób, a dwieście zostało ciężko rannych.
Miesiąc wcześniej do podobnie wyglądającego zdarzenia doszło w
Poznaniu. 1 czerwca 1978 r. około południa przy dzisiejszej ul.
Piłsudskiego (wówczas ul. Ostrowska) w Rozlewni Gazu Płynnego "Korgaz"
wybuchł gaz propan-butan podczas przetłaczania wężem gazu do
autocysterny. Wąż pękł i nastąpiła eksplozja, w wyniku której
poparzonych zostało kilka osób, a jedna z nich później zmarła. Blisko
było do jeszcze większej tragedii gdyż w momencie dojazdu pierwszych
zastępów straży pożarnej do dwóch głównych zbiorników gazu płomieniom
brakowało tylko 20 metrów, do składowiska 500 sztuk 11-to
kilogramowych butli gazowych - 30 metrów, do hali magazynowej - 50
metrów, a do najbliższych zabudowań 100 metrów.
Jak mogło się to skończyć pokazała wielokrotnie mniejsza eksplozja
gazu w kamienicy na poznańskim Dębcu.
Zainteresowanych tą oraz innymi akcjami odsyłamy do lektury powyższej
pozycji.
Opracował: D-ca JRG 5.